geek, PS4

Warsaw Games Week – wrażenia

21 Paź , 2016  

Na tegorocznym Warsaw Games Week można było ze spokojem przetestować okulary do wirtualnej rzeczywistości. Właściwie to pierwsze wydarzenie w tym roku, kiedy szersza publika mogła nieco lepiej poznać się z VRem. O ile wcześniej pojawiały się gogle na eventach, to nie na taką skalę, głównie na paru stanowiskach, okupowane długą kolejką z jednym, czasem dwoma tytułami do ogrywania.

Kto nie był, niech żałuje, była świetna okazja do sprawdzenia, jak czujemy się w świecie VR – i na HTC Vive, PlayStation VR oraz Oculus Rift.

Przygotowanie PlayStation zasługuję na wyrazy uznania. Świetnie poradzili sobie z przestrzenią do testowania, organizując pokaźny labirynt z wnękami, umieszczając w nich bogaty wachlarz gier o różnej rozgrywce (horrory, przygodówki, strzelanki itd). W okularach od PlayStation można było sprawdzić jak wygląda rozgrywka z padem np. PlayRoom VR, Rigs Mechanized Combat League lub kontrolerami do mova np. London Heist, Until Dawn Rush of Blood czy Robinson: The Journey. Dla każdego coś miłego (pełna lista gier dostępnych tutaj). Dostępne było całkiem sporo stanowisk, także wypróbowanie okularów nie sprawiało kłopotów.

Stanowiska z okularami od HTC i Oculusa były nieco skromniejsze, ale również ciekawe. Na HTC Vive do wypróbowania była gra polskiego studia Alice z ciekawym zagadkami do rozwiązania, a na Oculusie Rift można było zmierzyć się z innymi w rozgrywce capture the flag w Eagle Flight od Ubisoftu. W moim odczuciu najlepiej bawiłam się przy lataniu orłem pomiędzy gęstą zabudową miasta. Mechanika oparta o skręty szyi + pad jest dla mnie dość wygodna i nie powoduję po dłuższym czasie zmęczenia (mam tak przy tytułach gdzie, aby coś zrobić muszę na to patrzeć).

Oprócz wirtualnej rzeczywistości nie zabrakło świeżynek (Mafia III, Ghost Warrior Sniper 3 czy Steep). Miałam okazję również przez chwilę zagrać w Horizon Zero Dawn, na który niecierpliwie czekam. I nie zawiodłam się. Udało mi się zdobyć mounta, poćwiczyć skradane polowanie oraz zhakować parę mecha diznozaurów. Odliczam dni do wcielenia się w Aloy. Na żywo estetycznie i graficznie trafiła w mój gust 10/10.

Jest jeszcze jeden powód, dla którego warto było przyjść na Warsaw Games Week. Możliwość zamienia paru słów z graczami.  Udało mi się parę osób rozpoznać, choć nie jest to łatwe, gdy posiadasz kreatywny avatarek na Twitterze. Fajnie jest przybić piątkę również offline.

Komentarze

, ,