Rime

PS4

Rime recenzja, Mały Książę wśród gier

10 Lip , 2017  

Po czterech latach oczekiwań w Dniu Matki tego roku ukazała się gra Rime od niezależnego madryckiego studia Tequila Works. Grę w sumie tworzyło zaledwie 18 osób (nie licząc testerów i lokalizacji).

Czego możecie się spodziewać:

  • + ciekawa emocjonalna opowieść
  • + fajna mechanika
  • + dobry poziom zagadek
  • + oprawa muzyczna
  • –  czasem brakuje płynności ruchu
  • –  przy finale zbyt wiele powtarzających się zagadek

Rime

Rime

Rime

 

Rime

Rime

Z zapowiedzi można było spodziewać się przygody rozbitka, chłopca w czerwonej pelerynie na tajemniczej wyspie. Czyli narracji opowiadanej poprzez eksploracje wyspy, podobnie jak w przypadku Witness. Piękna, minimalistyczna oprawa artystyczna przywodzi na myśli krajobrazy słonecznego Południa. Wyspa jest spalona słońcem, pełna białych ruin z wapieni, skał i klifów oraz poukrywanych malutkich nadmorskich grot. Z każdej strony otoczona piękną krystaliczną wodą. Na jednym z wywiadów, jeden autorów wyznał, że tworzył lokalizacje tak jak zapamiętał z lat dziecięcych. Gdy to wybierał się na beztroskie wyprawy i zapuszczał się w niebezpieczne groty.

Pierwszy etap gry wysyła nas pod nieskazitelnie błękitne niebo, ale im dalej tym diametralnie zmienia się klimat na wyspie i nie jest już tak wesoło. Po rozwiązaniu pierwszej większej zagadki dołącza do nas kompan, towarzysz lisek. Który staję się naszym przewodnikiem po mrocznych labiryntach wyspy. Oswajamy go i budujemy z nim wyjątkową więź.  Lisek wkrótce staję się naszym najbliższym przyjacielem w podróży.

Łamigłówki to ułamek Rime,  językiem gry jest jej symbolika

rime

Rime

Rime

Miałam wrażenie, że autorzy mocno zainspirowali się postacią Małego Księcia. Po kilku minutach w Rime, przekonujemy się, że to filozoficzna opowieść o ludzkich emocjach,  przefiltrowanych i uproszonych przez umysł dziecka. W Rime nie pada żadne słowo, czasem możemy krzyknąć albo zanucić kołysankę. Językiem gry jest głównie przemycana dyskretnie symbolika, która sugeruje nam co tak naprawdę się wydarzyło.

O emocjach wprost

Każdy rozdział, a w sumie jest ich pięć, pokazuje opowieści o jednej z emocji. Na przykład w rozdziale „smutek”, leje  z nieba jak z cebra, napotkane po drodze stwory są apatyczne, muzyka w tle przygaszona, a my błądzimy w ogromnym labiryncie. Smutek czuć na wskroś. Nie widać jego początku ani końca.

Do mnie osobiście najbardziej trafiła scena w rozdziale z „zaprzeczeniem”. Gdy walczyłam z wielkim ptakiem o odzyskanie magicznej kuli. Kula ta, miała specyficzną właściwość, dzięki niej mogłam zmieniać porę dnia i ustawić cień w odpowiedniej pozycji, co było niezbędne do rozwiązania zagadki. Z filozoficznego punktu widzenia, będąc w jej posiadaniu miałam władzę nad czasem i a moim zadaniem było odzyskać czas. Czas, który był stracony.

Rime

Po ukończeniu każdego rozdziału dowiadujemy się krok po kroku jaki jest powód poznania tych emocji. Element po elemencie odsłania się nam w kompletnej wizji.

rime

Mimo wielu porównań, nie jest to klimat Last Guardian, ani Journey, ani Bound. Rime to opowieść o miłości, relacjach i więzi. Każdy kto będzie miał okazję w nią zagrać niewątpliwe zakręci się w łezka w oku. Całość do przejścia powinna nie zająć więcej niż trzy wieczory w zależności od tempa rozwiązywania zagadek. Dla mnie jest wyjątkowa pod względem treści, ale oprawa wizualna i muzyka również są niczego sobie. Do niej między innymi powstał kawałek Forgotten City od Lindsey Stirling.

Ja w swoją wersję grałam na PlayStation 4, ale jest również dostępna na Steamie i Xboxa, a wkrótce również na Nintendo Switch.

Poniżej znajdziecie pierwsze 45 minut gry:

Komentarze

,