PS4

Journey – recenzja

1 Gru , 2016  

To jedna z tych gier, które definiują cały gatunek. Na których wspomnienie, wiesz na co się piszesz, sięgając po ten tytuł z półki.

W tym przypadku, gatunku gier relaksujących – pozbawionych agresji i przemocy, zamiast tego możesz liczyć na przyjemne nastroje i ciepłą atmosferę. Mimo, że studio ThatGameCompany już wcześniej wypuściło flOw (o życiu mikroorganizmów) i Flower (o podróżującym wietrze) to nawiększy sukces przyniósł im Journey. Gra ukazała się już jakiś czas temu, bo w 2012 roku, to mimo tego, ani trochę się nie zestarzała. W Journey grałam na konsoli PlayStation 4, ale dostępna jest również na PlayStation 3.

Journey

Ziarnka piasku

Akcja gry toczy się na ogromnej, piaszczystej pustyni. Budzimy się na niej już jako postać dość dziwnie ubranego surrealistycznego beduina. Poza wędrówką nie mamy przestawionego konkretnego celu. Przemykamy między ruinami jakieś tajemniczej cywilizacji. Na mapach poukrywane są kryształki, dzięki którym nasz szalik rośnie. Z pomocą latających dywanikowych stworków możemy naładować szalik, który pozwala przemieszczać się w powietrzu np. w miejsca wysoko położone. Czasem natykamy się na dziwaczne stworzenia, jedne chcą nam zaszkodzić, inne pomóc. Na każdym z etapów przyjdzie nam się zmierzyć z rozwiązaniem pewnej zagadki, gdy ją rozpracujemy możemy przedostać się w nowe miejsce.

Journey Journey Journey

Radość odkrywania

Gra nie tłumaczy zbyt wiele – nie zobaczymy zbyt wielu instrukcji czy objaśnień. Ni z tego, ni z owego, w dowolnym momencie może losowo dołączyć do nas druga postać (wyglądająca tak jak my) i zostać z nami jak długo tylko chce. O ile wiemy, że jest to inny gracz, nie mamy pojęcia kto to. Komunikacja ogranicza się do wydania dźwięku i gestów.  Przechodzić grę możemy według własnego uznania, wspólnie lub w pojedynkę.

Podczas grania nastrój kontemplacji jest bardzo sugestywny. Podróż nie byłaby taka sama, gdyby nie specyficzna muzyka. Jak dla mnie jest to mieszanka muzyki klasycznej i łagodnych etnicznych motywów. To, co słyszymy uzupełnia to, co widzimy. Architektura ruin, symbole idealnie podkreślą atmosferę. Widzimy obiekty często monumentalne, a wręcz przypominające dawne świątynie. W nich możemy usiąść koło mini ołtaraza i nawet w spokoju pomedytować przez dłuższą chwilę. 

Journey Journey

Odrobina magii w życiu

Ciekawostką jest fakt, że studio (a właściwie grupa studentów, która tworzy ThatGameCompany), gdy rozpoczynało pracę nad grą, ustalali jakie emocje chcą wzbudzić w graczu, zupełnie odległych od skrajnych negatywnych. Wydaję mi się, że dzięki temu udało się uchwyć coś czego rynek gier potrzebował. Gier, które kryją w sobie odrobinę pozytywnej energii. Takich, które od pierwszych chwil zachwycają, gdzie elementy mistyczne mieszają się z zabawą przeszukiwania świata. Czasami warto spędzić kilka chwil by nacieszyć się takim doświadczeniem. Gra jest do przejścia w jeden wieczór, ale naprawdę warto.

Journey

Komentarze

,