Dragon Age: Inkwizycja

PS4

Blondynka uczy się Dragon Age: Inkwizycja

12 Paź , 2017  

 

 

Przy Dragon Age: Inkwizycja spędziłam długie godziny. Historia świata magów, templariuszy i smoków porwała mnie bez reszty.

 

Dragon Age: Inkwizycja

Nie sądziłam, że tak lubię gry z gatunku cRPG, nigdy wcześniej w żadną się nie wykręciłam. Mogę się domyślać, że to przez ostatnio intensywnie czytaną fantastykę: Dukaj, Grzędowicz, Sapkowski. Tak jak w książce, tak w grze jestem wybrankiem, który będzie zmieniał świat. W DA:I cudownie przeżyłam i wróciłam zza zaświatów, tak zwanej Pustki. Jako jedyna przetrwałam, po tych przeżyciach zostało mi znamię na ręku – Kotwica ma szczególną właściwość, dzięki niej zamykam szczeliny z których przychodzą na świat potwory. W tym świecie trwa wojna domowa, między magami i templariuszami. Staję na czele Inkwizycji – organizacji zwalczającą Plagę potworów i usiłuję rozwiązać zagadkę skąd biorą się monstra w tym świecie. Zewsząd czyha na mnie wiele zagrożeń. Z odsieczą dołączają do mnie nowi towarzysze: wojowniczka Kassandra, mag Solas i łotrzyk Varrik, a i w trakcie wykonywania nowych zadań kolejni.

 

Gra oferuje w dużym stopniu otwarty i zróżnicowany świat. Wraz z rozwojem wydarzeń poznaje nowe lokalizacje, a w nich inne klimaty tj. zielona puszcza, wymarła pustynia, mgliste mokradła, bajkowe miasta itd. Podoba mi się dowolność w aktywnościach: jak mam ochotę bezstresowo oddaję się zwiedzaniu i zakładaniu obozów lub polowaniu i zbierania ziół, jak mam ochotę na emocje wyszukuję szczelin. Jedyną nużącą mnie aktywnością jest polityką przy stole narad.  Możliwości spędzania czasu jest sporo. Nadal nie jestem pewna czy wyczerpałam wszystkie. Udało mi się znaleźć nawet whisky, oczywiście w grze, nie w domu.

Dragon Age: Inkwizycja


Dragon Age: Inkwizycja

Dragon Age: Inkwizycja


Nie zadzieraj z blond czarodziejką

 

Wracając do postaci, zawsze chciałam być wysoką zielonooką blondynką, a dzięki  Dragon Age: Inkwizycja to się udało. Przy wyborze rasy patrzyłam na estetykę, bo kobieta jak dla mnie wyglądała nieco zbyt zwyczajnie, a qunari z rogami jakoś mało zachęcająco – to ostatecznie padło na elfkę. Opcji jest tak wiele, że dla upartego można stworzyć własną Matkę Smoków z Gry o Tron. Inkwizycję rozgrywałam magiem, co się całkiem sprawdziło w czteroosobowej drużynie. Nie ma też większych problemów z wyborem odpowiedniej broni tak jak w przypadku klasy łotrzyka (dwa ostrza czy łuk?) oraz wojownika (coś dwuręcznego czy tarcza i miecz?). Mag korzysta z laski… tylko, którą można modyfikować na kilka sposobów np. o ostrze, rękojeść i runę. Dzięki ulepszeniom zyskujemy nowe właściwości. A oto wyglądam jak się już naprawdę wkurzę.

 

Dragon Age: Inkwizycja


Rozsądnie zarządzaj punktami zdolności

 

W trakcie podnoszenia poziomów w karcie postaci pojawiaj się punkty, które uczyłam się wydawać. Z początku przydzielałam je dość swobodnie, co nie jest zbyt skutecznym rozwiązaniem. Wrogowi mają róże słabe i mocne punkty. Są odporni lub wrażliwi na dany typ ataku lub magii. Dlatego też u kowala nabyłam odnowę taktyczną i przydzieliłam punkty raz jeszcze Pamiętajcie, aby przydzielać je każdej z postaci, a nie tylko swojej. Zorientowałam się o tym dopiero po kilku poziomach. Zdecydowałam się  rozwijać postać pod kątem maga zimna. I jestem zadowolona z tego rozwiązania. Dostosowałam specjalizację każdego z osobna. Po różnych próbach, ulubionym składem był na pierwszą linie wojownik i 3 magów: nekromanta, zaklinaczka i ja.

 

Dragon Age: Inkwizycja


Pamiętaj  o właściwej strategii

 

Mając już swój dream team na stałe zaczęłam korzystać z tryby taktycznego przy silniejszych wrogach. Dzięki niemu podczas walki mogę zatrzymać czas, obejrzeć z góry pole bitwy i przydzielić każdemu członkowi co ma zrobić i jak atakować. Podstawowa inteligencja drużyny jest całkiem przyzwoita i nie było potrzeby krok po kroku przydzielania każdemu z osobna co i kiedy mają zrobić. To jednak mikstury (leczące, regenerujące i granaty) wymagają naszego udziału, bo rzadko się zdarza, że niekontrolowana postać z tego korzystała jeżeli nie musi. O tym jak taktyka jest istotna przekonałam zapuszczając się zbyt wcześnie na mokradła. Poza ścieżkami spotkasz liczne duchy, które nie są zbyt silne, ale za to strzelają z różnych kierunków, do tego coś na kształt bizonów, które przez przypadek zaatakowane stają się również naszym wrogiem. Bez kontroli wojownik padnie szybko w starciu bezpośrednim, a strzelcy załatwią nam magów i lipa. Tryb taktyczny również daję nam sporo informacji o tym co działa, a co niekoniecznie.

 

Dragon Age: Inkwizycja


Po 40 godzinach końca nie widać

 

Pewnie spędzę jeszcze sporo chwili przy Dragon Age: Inkwizycji, ale powoli po 40 godzinach kiełkuje we mnie myśl, że jeszcze jest kilka rzeczy które mi przeszkadza, dlatego zamierzam napisać o tym co mnie irytuje podczas grania, ale to oddzielnie (wpis możecie przeczytać tu). Nie chce psuć wrażenia, co tu mówić jest pięknie. Uważam, że i tak wady nie są w stanie przysłonić tego całego bogactwa, ale warto o nich kiedyś wspomnieć. Bardzo mnie intryguje jak inny pokonują tę grę, pewnie sama grając jeszcze raz spróbowałabym zupełnie inaczej. Cieszę się, że są takie gry. Kawał dobrej roboty.

Komentarze