geek, lifestyle

Saga, zupełnie inny komiks

8 Lip , 2015  

Myślałam, że wyrosłam z komiksów…

O cyklu komiksów Saga dowiedziałam się jakiś czas temu z Kotaku. Z tego co dobrze pamiętam ukazała się kontrowersyjna okładka na którym widać karmienia piersią dziecka z rogami (news tu). Sama wtedy karmiłam i niesamowicie rozbawiło mnie to oburzenie. Wszystko wskazywało na to, że to nie jest zwykły komiks, który z kojarzy się z typowymi akcjami rodem z Marvelem czy DC. Ok, zaintrygowała mnie, ale.. No właśnie ale, nie było łatwo, aby go dostać, bo jest dostępny tylko w papierze, a przy tym jego nazwa absolutnie zbyt nadużywana, nie wykluczając herbat. I tak zapomniałam na kilka miesięcy… dopóki nie trafiłam do Geek Zone w Warszawie. Niesamowicie emocjonalna okładka wróżniała się wsród upchanych regałów  znanych mi superbohaterów, które znałam z wielkiego ekranu.

sagasaga sagasagasaga

Saga to mój pierwszy poważny amerykański komiks. W tym sensie poważny, bo dotyka różne tematy absolutnie 18+ oraz forma budowana jest świadomie, komiks wielowątkowy i ciągły. Wstyd się przyznać, ale do tej pory wystarczył mi Mleczko czy Raczkowski, chap i nie ma. Finalnie zdecydowałam się na pierwszą część w oryginale. Jak wkrótce się przekonałam, opowieść o Albinie i Marko to zupełnie coś innego, mentalnie i merytorycznie.

Treści 18+

Saga odbiega od azjatyckiego seksualizmu w mangach/hentajach. Nie znajdziecie chichoczących laleczek z wielkimi biustami. Znajdziecie inny poziom abstrakcji. Jak dla mnie autor wie, kiedy przestać i prowadzi nas przez tematy z estetycznym wczuciem. Komiks zaczyna się porodem, karmieniem i wybuchem, nietylko emocji. Rodzice uciekają z noworodkiem przed zabójcami w kosmicznie niebezpieczne miejsca. Niebawem pojawia się zabójczyni Stalk, pół człowiek i pająk, bez rąk przy klatce, za to patrząca ośmiorgiem oczu, która zaskakuję tym co ma pod spódnicą. Potem nastoletnie duchy i… chyba nie powinnam zdradzać więcej. W międzyczasie narrację ubrawnia Hazel – szkrab uciekinierów.

Ten świat wygląda z pozoru jak ze Star Warsów lub nawet trochę estetycznie z gry No Man’s Sky. W tworzeniu scen główny kolor gra pierwsze skrzypce oddając odrębny klimat i nastrój. Gdybym miała określić ten styl, to jest jak flat design – płaski i modernistyczny. Dzięki temu komiks narysowany jest czysto, bez chaosu wszechobecnej kreski.

W Saga vol. 1 znajdziemy wątki rodem z Modern Family zmiksowaną z Grą o Tron. Nieraz życzliwie uśmiechałam się podczas czytania. Postaci kobiece to majstercztyk. Albina to silna kobieta, matka, żona, wojownik… dzięki temu łatwiej mi się z nią utożsamić i staje mi się bliższa, niż ogrywane Wonder Woman czy Czarna Wdowa. W całej tej kosmicznej otoczce pojawiają się całkiem znajome problemy i słabości – w związku z dzieckiem czy partnerem.

Z pewnością na pierwszej części się nie skończy, a to właśnie dzisiaj jest już premiera piątego tomu. Nie mogę doczekać się kolejnych. Saga przekonała mnie do tej formy, chociaż byłam bardzo sceptyczna do komiksów  ogółem. Jak dla mnie jest to fajna forma na lato. Komiksy dużo lepiej czyta się, niż książkę w pełnym słońcu. Dobrze, że powstają takie formy, które nie pozostają w konwencji superbohaterów, ale poruszają tematy trudne.

Okładki: Image Comic

Komentarze

, , , , , , , ,