geek, lifestyle, PS4

Pierwsze wrażenie Until Dawn na PS4

3 Wrz , 2015  

Niedawno w moje ręce wpadła przygoda horror Until Dawn, wyprodukowana na wyłączność dla Playstation 4. Jestem dość strachliwa i szerokim łukiem omijałam gry tego typu. W których cudem udaję się przeżyć, gdy za każdym rogiem czycha niebezpieczeństwo. Nie dla mnie The Last of Us czy Dying Light, po których z pewnością zaliczyłabym kilka mocnych koszmarów. To jednak udałam się na wyżyny swojej odwagi w przyjaznym otoczeniu, mimo, że nocy rozczeliśmy przygodę w Until Dawn.

Na pierwszy rzut oka

Pierwsze co przykuło moją uwagę, to fakt, że coraz częściej cut scenki, czyli przerywniki video, są zrealizowane w sposób serialowy. Podobnie jak w Battlefield Hardline jest zapowiedź co, jak, kto i po co – w formie filmowego intro. Dynamiczne, złożone z fajnych kadrów, treściwe i krótkie. Wtedy dowiadujemy się, że każdy wybór ma znaczenie, to jak nasza akcja się rozwinie. Czułam się  jakby rzucono mi wyzwanie – spróbuj uratować wszystkich, a my postaramy się, abyś dobrze się bawił i niekoniecznie zawsze było miło. Zaczynało się ciekawie. Pomysł gry bazuję na mechanizmie Efektu Motyla. Co w pierwszej chwili nasunęło mi skojarzenia do filmu z 2004, który z resztą bardzo lubię, ale to zupełnie inna bajka. To nie ten styl. Gra jest linearna i odcinkowa. W każdym gramy inną postacią. I tak dowiadujemy się nieco więcej o pozostałych. Sporo jest o ich relacjach uczuciowych i już czasem można się pogubić, kto z kim był/jest/będzie.

Until Dawn

Koszmar nastolatków

Chwilę zatrzymam się tutaj. Jestem w stanie zrozumieć, że nie wszystkie gry są adresowane do 20+, ale to jest produkcja pod 12+?. Najpierw mamy wstęp uważaj jakie decyzję podejmujesz, pierwsza śmierć… a potem pozostajemy przed ważnym wyborem pocałuj go lub nie… hę? No i czar prysł. Dziewczyny w krótkich kurteczkach z ostrym makijażem w zimowe wieczory chadzają po lasach same. Zadziorni chłopacy i ich niewybredne żarty w stylu „włamię się do własnego domu i podam Cię na policje”. To co mówią to jedno, ale sama mechanika postaci nie powala. Mogę powiedzieć, że niektóre z postaci są fajnie ubrane, tylko światło słabe. Ciekawym przerywnikiem po każdym rozdziale, są sesje z analitykiem (chyba powinno być psychoanalitykiem, nie wiem czy to błąd w tłumaczeniu gry). Trochę też razi wszech obecny Trajan Pro (jeżeli ktoś nie wie, jest to chyba najpopularniejsza czcionka filmowa), który jest chyba już zbyt nadużywany.

Until Dawn

Spodziewałam, że gra mnie przestraszy, ale nic z tego. Until Dawn z mrocznych akcentów ma tylko kolorystykę. Trochę jak w Strasznym Filmie, tylko bez tego amerykańskiego humoru.  A może coś w stylu Jezioro Marzeń… nie wiem, dawno już wypadłam z obiegu takich seriali. Nie jest to gra mi dedykowana. Sęk tkwi w tym, że to nie jest typ gry dla mnie, tak ogranej – linearnej i serialowej. Natomiast jeżeli, ktoś potrzebuję lekkiej gry, na kilka wolnych wieczorów, nie mówię nie. W końcu każdy gra w to, co lubi.

Komentarze

, ,