geek, lifestyle

Game over, o tym jak wygrać z czasem

10 Lis , 2015  

Zastanawiam się czasem jak to jest, że nigdy nie mamy czasu grać.

Wychodzą kolejne premiery, na półce rośnie kolekcja, a nie ma kiedy grać. Coraz częściej selekcjonujemy w co zamierzy grać, bo wiemy że zainwestujemy w nową pozycję kawał naszego czasu. Powoli przemija era gier, gdzie głównie wystarczy przejść historię od A do Z. Tych gier powstaje coraz mniej. Choć są wyjątki. Mam na myśli serie Uncharted, Tomb Raider czy Fallout. Te pochłaniają znaczącą, aczkolwiek skończoną ilość czasu. Do tych tytułów nauczyliśmy mieć zaufanie.  Na tym polu trudne wyzwanie mają przed sobą nowe tytuły. Zdecydowanie łatwiej przełożyć pomysły przy pomocy ludzików z klocków Lego, niż przyciągnąć nową historią.

W opozycji do gier przygodowych mamy gry oszczędne; prawie lub bez historii oraz warstwy emocjonalnej. Gry w których krążymy wokół większej lub mniejszej pętli wybijając poziomy. Te pochłaniają znaczącą, aczkolwiek skończoną ilość czasu. Do tych tytułów nauczyliśmy mieć zaufanie. Gramy w nie dla relaksu, na chwilę, pomiędzy różnymi obowiązkami, podczas nudnych spotkań czy przed snem. Takie najczęściej spotkamy na platformy mobilne, ale gry na Facebooku też są dobrym tego przykładem. Aplikacje mobilne instalujemy i albo chwyci albo nie. Ich największym atutem jest dostępność. Mają wyjątkowo szybki proces przemijania, zmieniają się jak sezonowe mody. Każdy z nas ma przynajmniej jedną na swoim smartfonie.

Hello world!

Zupełnie z innej bajki są gry typu open world. Z własną ekonomią, klasami i wyzwaniami. Zaangażowanie graczy jest zupełnie na innym poziomie. Przeciętny gracz przygodowy może mieć problem z wejściem w świat. Z początku jest bardzo dużo informacji do zapamiętania, a jeszcze nie ma satysfakcjonujących wyników. W odróżnieniu od poprzednich typów w open world wszystko zależy od naszej decyzji. Stajemy się elementem społeczności danej gry online. Co za tym idzie trzeba nauczyć się języka gry, aby móc w niej uczestniczyć. Tego typu gry żyją. Gra online to również 24h na dobę pracy developerów, a przy tym najwięcej graczy gra w dni wolne, więc Święta to gorący okres. Takie gry to imperia, a Blizzard buduje War of Warcraft już od 2004 roku.

Kiedyś też nie miałam czasu grać.

Uważałam, że gry to tylko starta czasu, koniec – game over. Wszystko się zmieniło przez ten rok. Gdy zaczęłam zastanawiać się dlaczego i po co, oddzielać czas na granie. W efekcie zdecydowanie bardziej krytycznie podchodzę do gier lekkich w pętli. Powoli wychodzę też z gier przygodowych, a ostatnio fascynują mnie nieznane open worldy takie jak Skyrim, Lineage i WoW. Uważniej patrzę kto się kryje za tytułem. Wierzę, że każdy z was pewnie znajdzie siebie w każdym typów.

Komentarze

, , ,