lifestyle

Pebble Time, nowy smartwatch i aplikacja FitCat

21 Cze , 2015  

Od kilku dni jestem w posiadaniu zegarka Pebble Time i powoli odkrywam co fajnego może zaoferować.

Jest to jeden z niewielu smartwatchy, które całkiem dobrze wyglądają na mojej dość szczupłym nadgarstku i przy tym nie przypominają busoli. Pasek jest przyjemny w dotyku i przypomina bardziej sylikon niż plastik czy gumę. Kamil kolorystycznie trafił w 10, wybierając dla mnie białe zestawienie. Jest szansa, że nie będzie żółknąć, jak na razie jest odporny na wszelkie zabrudzenia. Tyle na temat na samego wyglądu, ciekawsze jest wnętrze. Dzięki sparowaniu urządzeń zegarek informuje mnie o wszystkich notyfikacjach i połączeniach, a to przy moim ogólnym roztrzepaniu sprawdza się bardzo dobrze. Z początku ściągnęłam sobie wiele kolorowych tarcz zegarka, aplikacje liczącą kroki czy monitorujące sen. Te rozwiązania znałam już z poprzedniej wersji Pebble Steel, to jednak przy okazji Pebble Time powstało wiele nowych aplikacji. Próbowałam z Ok Pebble, która wymaga instalacji towarzyszącej aplikacji na telefonie, ale jakoś mnie nie porwało. Raz działa, raz nie. Aplikacja jest w wersji beta.

pebble time

FitCat

Następnie odkryłam FitCat, które jest ciekawym połączeniem aplikacji fitnesowej i tamagochi. Działa to tak, jak krokomierz, czyli ustalasz limit kroków jako dzienny cel. W zamian za realizacje zyskujesz pieniądze, które możesz przeznaczyć na swojego kotka. Możesz mu zafundować kolację za 5 dolarów za którą bardzie mocniej cię kochał. Możesz dokupić mu dodatkowe scenerie na których będzie wypoczywał  od 50 do 200 dolarów. Najciekawszą opcją jest gra w stylu OlliOlli za 3 dolary, w której wymijasz słupki na drodze kotem na deskorolce. Proste i wciągające. E-papierowy ekran zegarka nie jest dotykowy i grasz za pomocą przycisków. Dzięki temu Pebble Time nie wymaga częstego ładowania (po 5 dniach mam jeszcze 30% baterii).

pebble time

Jak dla mnie tego rodzaju aplikacje pasują do wearable technology, bo są dopasowane do nośnika. FitCat nie jest niczym nowy, ale mnie przekonuje. Zamiast nosić dodatkowo opaskę  jak np. MiBand, czy uruchamiać w telefonie Endomondo, teraz wystarczy mi tylko zegarek. Nie potrzebuję przy tym rozbudowanych statystyk i analiz, aby przeglądać je na tak małym ekranie. Takie przykłady połączeń świadczą o tym, że aplikacja fitnessowa przy tym nie musi być wcale nudna. Cieszę, że pomysły na nowe aplikacje świadomie rezygnują z upychania wszystkiego co się da na zegarki.

pebble time

Pebble Time kosztuje 249$ i można go już zamówić tu. Cena w porównaniu do innych smartwatchy nie jest załamująca. Zegarek wygląda na tyle dobrze, że mogę go nosić na każdą okazję. Jest szansa, że nie zapomnę go naładować, a moje dziecko za szybko mi go nie rozbroi dzięki Gorilla Glass. W moim przypadku brak dotykowego ekranu to jedna z zalet. Nowa generacja dzieci chce wszystko swajpować i tapnąć, więc będzie się średnio interesować. W zależności od nastroju mogę dokupić opaskę, zmienić tarcze i aplikację. Nie mogę się doczekać, aż powstanie więcej nowych ciekawych aplikacji do pobrania.

Komentarze

, , , ,