geek, lifestyle

My Gaming Lifestyle

19 Paź , 2016  

Obecnie mija drugi rok od decyzji, żeby kupić konsolę, a jak już to tylko biała PS4. Od tej decyzji gram i to gram tak naprawdę, a nie tylko od czasu do czasu. Sporo z tych dni grałam tylko na PlayStation 4. Początkowo wiele tytułów ogrywałam na konsoli, potem na PlayStation Vita, a teraz w domu zadomowił się już pecet, Wii U, SNES, Atari, Commodore 64, GameBoy, Nintendo 3DS, Arduboy i wiele innych. Nie określiłabym siebie jako gracza pro, ale z czasem przyszły mi pewne nawyki o których chciałabym się z wami podzielić.

1. Dużo przyjemniej gra się w nocy, niż w dzień

Gdy gram ważne, aby nic mnie nie rozpraszało. Chce się skupić w 100% na tym co robię. W ciągu dnia bardzo dużo się dzieje. Z moją Łucją, obecnie dwu i pół latką trzeba mieć oczy dookoła głowy. Na codzień wraz Kamilem żyjemy w rytmie dziecka. A każdy kto ma malucha może sobie wyobrazić, że niewiele czasu zostaje dla siebie. Gdy już zdarzają się te dni, które mam zupełnie dla siebie granie cały dzień przyprawia mnie o uczucie dnia straconego. Zostaje więc tylko noc. Przy okazji nocnego grania telefon rzadziej odciąganie uwagę. Przy świetle dziennym patrzenie na rzeczy do zrobienia jest dość frustrujące, dlatego noc jest idealna do ograniczenia bodźców zewnętrznych.

2. Nie jem do grania, za to sporo pije. Zawsze pełna szklanka wody

Kiedyś jeszcze zdarzało mi się jeść przekąski podczas grania. Podczas ekranów ładowania można zawsze coś przegryźć. Szybko jednak z tego zrezygnowałam. Często gram komunikując z innymi, chrupanie potrafi być dość irytujące. Gdy cała uwaga idzie na ekran, bałagan po takim jedzeniu potrafi przyprawić o zawrót głowy. Jedzenie znika w mig, a później za bardzo nie pamiętam co właściwie jadałam. Uczucie głodu zostaje 😉 Uważam, że coś w tym podobnego z tej grupy nawyków, gdzie potrzebujesz kupić popcorn czy nachosy w kinie. Z nawadnianiem nie widzę problemów, nawet do kieliszka wina zawsze stawiam sobie pełną szklankę wody.

Common Me💙🎮 #worldofwarcraft #gaminggirl #neska #intel #timelapse

Film zamieszczony przez użytkownika Neska Górska⚡️ (@neska_gorska)

3. Przed graniem motywuję się muzyką

Przed włączeniem konsoli czy peceta mam taki zwyczaj, aby nastroić się ulubioną muzyką pasującą do tytułu w który obecnie gram. Dzięki temu lepiej wczuwam się w klimat. Dla przykładu, przed Destiny bardzo długi czas nuciłam Lean on od Major Lazer, trochę przez refren „blowkiss, fire a gun”, teraz częściej oglądam Superhuman – świetny fanowski montaż crucilowych killi. Przy okazji Tom Clancy’s The Division słuchałam sporo Thirty Seconds to Mars. Wkręcenie i skupienie przychodzi mi zdecydowanie łatwiej, kiedy to robię.

4. Graj na wszystkim, na czym się da

W naszym domu stale zmieniamy sprzęt. Od rzutnika do monitora. Przeskakuję od konsoli do pc, to na podróż 3ds. Próbuję gier retro i takich napisanych na Arduboy. Im więcej gram tym lepiej chce znać wszystkie emanacje growe, a nie jeden tylko ekosystem. Osobiście dużo więcej zabawy mam ze świadomością ogromnej transformacji rynku oraz mnogości tytułów i wrażeń jakie może dostarczyć.

5. Ładowanie pada przed snem

Mam taki odruch, jak z ładowaniem telefonu. Nie ma nic gorszego niż rozładowane pady, gdy zaczynasz grać. Co zaskakujące częściej zapominam naładować telefonu, ale nie pada.

6. Prawie nie przeklinam

Im więcej i częściej zaczęłam grać tym mniej emocjonalnie podchodzę do grania. Z czasem to co wydawało się tak straszne, już tak strasznym nie jest. Sytuacje, które bywały stresujące są do przyjęcia. W pierwszych godzinach bałam się ciemnych tajemniczych pomieszczeń z dziwnymi odgłosami (patrz Destiny), wielkich jak drzewa pająków (patrz Diablo III) czy sytuacji gdzie coś brzydkiego mnie godni (patrz Dying Light). Z zasady staram się nie grać w horrory, bo mnie osobiście nie bawią. Rzadko zdarzy się mi zdenerwować, oprócz sytuacji kiedy muszę wyrzucić jakiegoś trolla co się naprzykrza.

7. Ćwiczenia fizyczne przed graniem

Gdy zastanawiałam się nad założeniem postaci w World of Warcraft podjęłam decyzję o wysiłku fizycznym przed graniem. Robiąc rachunek sumienia – czy faktycznie będę miała czas grać w WOWa, doszłam do wniosku, że czas, który spędzam w grach unieruchamia mnie od wszystkiego innego. Zanim zacznę grać planuję sobie pół godziny intensywnego wysiłku, latem częściej było to bieganie, teraz są to brzuszki i pompki.

8. Im bardziej grę lubię, tym więcej na jej temat czytam w ciągu dnia

To jest tak, że gdy zaczynasz, nie wiesz jakie gry do końca lubisz. Im więcej grasz, tym bardziej siebie poznajesz, co tak naprawdę Ci się spodobało, a nie to co jest aktualnie w nowościach czy na topie. Ja mam tak, że im więcej chce się dowiedzieć na temat gry: jak powstała, obejrzeć fan arty, przesłuchać soundtrack, dowiedzieć się wszystkich ciekawostek itd., tym bardziej jest mi bliska i jest szansa, że ze mną zostanie na lata.


Zdaję sobie sprawę, że każdy ma swoje indywidualne zwyczaje. Ile z tych moich możesz też przypisać sobie, a ile masz innych?

Komentarze

,